sobota, 31 sierpnia 2013

Witaj Szkoło! - na wesoło ma się rozumieć -:)

  Dobrze, sługo dobry i wierny!

 Sługo zły i gnuśny! 
/Mt 25,23a i 26a/

           Znane są nam te słowa z przypowieści o talentach, niejednokrotnie na pewno już  przez nas słyszane, zwłaszcza podczas Mszy św. rozpoczynającej lub kończącej rok szkolny.
I oto szczęśliwie doczekaliśmy kolejnego początku...

Jednak nasuwa się jak cień zasadnicze pytanie:  
Komu się chce już w poniedziałek iść do szkoły?!!!
Szczerze???
Chyba jedynie młodszym dzieciom ze szkoły podstawowej -:)

Bo zapewniam was, że nawet kadrze nauczycielskiej też się nie chce -:((( ..... choć w tym jesteśmy zgodni - pomyśli niejeden gimnazjalista, prawda?
Cóż jednak poradzić, gdy wrzesień nieubłaganie depcze nam po piętach...dobrze, że chociaż pierwszy wypadł tym razem w niedzielę - pocieszają się niektórzy... 
            Tylko studenci oddychają jeszcze spokojnie..... bo ich to będzie dotyczyć dopiero za miesiąc ... ach! nie ma sprawiedliwości na tym świecie - pozostaje nam powzdychać "na tym łez padole"...
            No, to sobie ponarzekaliśmy na wstępie, jak to Polacy powszechnie potrafią, a teraz spróbujmy bojowo podejść do sprawy. Może jednak jakieś jaśniejsze aspekty nam się odsłonią?...

            Otóż Kochani! Jak się coś zacznie na tym świecie, to również się skończy, a w przypadku roku szkolnego, będziemy dzięki niemu bogatsi o nowe doświadczenia, które już zapisane są w planach Najwyższego, a nam zostaną ujawnione w miarę upływu kolejnych dni... Ponadto, uczniowie mają ogromne szanse awansować za 10 miesięcy na kolejny stopień swojej edukacyjnej kariery -:)

Sięgnijmy jednak do Słowa Bożego, które najpełniej rozstrzyga wszelkie dylematy...

 Jak drzwi obracają się na zawiasach, tak próżniak na łóżku. (Prz 26,14)

       To dedykacja dla wszystkich, którzy już drżą na myśl o porannym wstawaniu do szkoły... (nie wiem jak wam, ale mi się to bardzo spodobało -:)
Ale to nie wszystko moi Drodzy... 
Księga Przysłów ma o wiele bogatszy repertuar dla śpiochów:

"Leniwcze! Jak długo będziesz leżał, kiedy podniesiesz się ze snu? Jeszcze trochę pospać, trochę podrzemać, jeszcze trochę założyć ręce, aby odpocząć."/Prz 6, 9-10/
Skąd my to znamy, prawda?

          W tej samej Księdze znajdujemy jednak zachętę do obserwacji przyrody, aby np. od małej mrówki nauczyć się właściwego podejścia do czekającego nas trudu:

 "Idź do mrówki, leniwcze, przypatrz się jej postępowaniu, abyś zmądrzał. Nie ma ona wodza ani nadzorcy, ani władcy, a jednak w lecie przygotowuje swój pokarm, w żniwa zgromadza swoją żywność 
/Prz 6, 6-8/

         I tu już widzę wielu moich uczniów, którzy jak mróweczki solidnie zabierają się do pracy, nie licząc nawet, czy nauczyciel ją sprawdzi, czy też nie. I właśnie do takich odnosi się ten pierwszy cytat z przypowieści o talentach:  

"Sługo dobry i wierny"...

 Miło będzie te słowa usłyszeć z ust samego Jezusa, a więc warto się starać...

         Jednak Ewangeliczny Gospodarz używa także mniej sympatycznych w swoim brzmieniu słów: 
 "Sługo zły i gnuśny"...

      Trzeba nam się zatrzymać również nad nimi, aby zabrzmiały dla nas już teraz jako przestroga przed marnowaniem talentów, a więc naszego życia, na które składają się wszystkie Boże dary: czas, osobowość, otaczający nas ludzie i osobiste zdolności, które możemy rozwijać, lub zaprzepaścić.

            Warto na samym początku tego nowego roku zapytać samego siebie: do jakich sług zaliczyłby mnie dziś Jezus, gdybym się znalazł już przed Nim w Królestwie Niebieskim? Które ze słów usłyszałbym jako podsumowanie moich życiowych "obrotów"? Bo jeśli obracam się tylko z boku na bok jak te wspomniane drzwi na zawiasach, to bilans może okazać się taki, że "płacz i zgrzytanie zębami" nic nie pomogą...

To jak myślicie teraz, po analizie Bożego Słowa?

Może jednak dobrze, że zaczyna się ten nowy rok szkolny?

W końcu przecież każdy z nas woli usłyszeć pochwałę i być nazwanym 
 
SŁUGĄ DOBRYM I WIERNYM!!!
 
 P.S. Wszystkim moim i "nie moim" uczniom życzę zatem "mrówczego zapału", mądrych "obrotów" ewangelicznymi talentami i uśmiechniętej "gęby" 
/od ucha do ucha ma się rozumieć -:)))))!!!!!
Do zobaczenia w naszej Kochanej Szkole!

piątek, 5 lipca 2013

Pierwsze urodziny!!!

HAPPY BIRTHDAY TO YOU!!!




Kochani!!!

Właśnie wybiła okrągła rocznica naszego Pogotowia, które działa dokładnie od 5 lipca 2012r.

Świadomie napisałam NASZEGO, bo uważam, że bez Was, ten Blog po prostu nie miałby najmniejszego sensu. 
TO WY, KOCHANI ODBIORCY, wspólnie ze mną go tworzycie i to ze względu na Was podjęłam się prowadzenia tego typu działalności...
Czas zatem na krótkie podsumowanie, abyście mogli być wtajemniczeni w statystyki, które dają pewien obraz tego, w jakim zakresie Pogotowie dociera do różnych zakątków nie tylko Polski, ale i świata....

Ufam, że jest to DZIEŁO DUCHA ŚWIĘTEGO, a skoro tak, to tutaj już żadne statystyki nie są w stanie wykazać jakie żniwo i jakie plony w sercach tych, do których ON DOCIERA, zostały przez ten rok zebrane...
Dla Waszej ciekawości podaję dzisiejsze dane:


kraj
Liczba wyświetleń
Polska
4325
Stany Zjednoczone
175
Niemcy
65
Francja
50
Rosja
44
Wielka Brytania
35
Hiszpania
29
Ukraina
23
Kolumbia
15
Chorwacja
13
Ponadto wejścia w liczbie mniej niż po 10 z takich krajów jak: Argentyna, RPA, Korea Północna, Norwegia, Holandia, Irlandia, Litwa, Łotwa, Kazachstan, Tajwan, co daje łączną liczbę 5000 wyświetleń.

To, co jest dla Was widoczne na stronie, czyli kolejne Posty i komentarze do nich, to tylko przysłowiowy czubek góry lodowej, bo wiele spraw rozgrywa się na poczcie dołączonej do tego Pogotowia, której oczywiście się nie publikuje, bo jest to swoisty "Gabinet Zaufania", gdzie można pisać bezpiecznie, wiedząc, że pozostaje to między mną i osobą, która przedstawia swoje często bardzo osobiste problemy, czy zapytania.
I tu dopiero widać całe BOGACTWO tego Bloga;

230 e-maili i moich odpowiedzi na nie (czasem bardzo długich), czyli łącznie 460 kontaktów na poczcie...

Do tego dołóżmy wszystkie modlitwy nie tylko przeze mnie zanoszone, ale i przez zaprzyjaźnione Siostry klauzurowe 
oraz przez moją wspólnotę zakonną, czy kapłanów, którym powierzam trudniejsze sprawy w ofierze Mszy Świętej.

        Nie piszę tego dla własnej chwały, bo to tak naprawdę 
nie jest mój wyczyn, ale po to, 
byście oddawali Chwałę Bogu, 
"Który Jest i Który był, i Który przychodzi" (Ap 1,4)

Przy tej okazji chcę Was poprosić chociaż o krótką modlitwę w tych sprawach, które się toczą na Pogotowiu, 
a także za wszystkich korzystających z tej formy poszukiwania Prawdy lub pogłębiania swojej wiary.

Niech Pan błogosławi hojnie każdemu z Was 
i sprawi, że Wasze życie będzie szczęśliwe 
w Jego Obecności..


"Wszystko cokolwiek działacie, słowem lub czynem, wszystko czyńcie w Imię Pana Jezusa 
dziękując Bogu Ojcu przez Niego" (Kol 3,17)

piątek, 28 czerwca 2013

"Anioł Pański   (...)   trąceniem w bok obudził Piotra 
i powiedział: "Wstań szybko!" 
Równocześnie z rąk Piotra opadły kajdany" /Dz 12,7/

               Dzisiejsze teksty liturgii Słowa Bożego są niesamowicie bogate, dlatego miałam spory problem, by zdecydować się na jakiś jeden wątek... Poprosiłam więc Ducha Świętego, no i właśnie... mamy powyższy fragment, który tak bardzo odpowiada potrzebom współczesnego człowieka...

"Wstań szybko!"

Słyszałeś już kiedyś takie przynaglenie?

           Może do tej pory, gdy jeszcze wakacje na dobre się nie zaczęły w Twoich uszach dźwięczy niezbyt przyjaźnie to ponaglenie Mamy o świcie, które najchętniej byś zlikwidował, gdyby tylko się dało znaleźć jakiś wyłącznik w tym uporczywym Nadajniku...
          A może to wezwanie ledwo się przebijało  do Twojej świadomości, gdy na imprezie tak jakoś wyszło, że w środku szampańskiej zabawy nagle znalazłeś się na wpół przytomny pod jednym ze stołów?
          Jedno jest pewne - do Ciebie i do mnie, jak niegdyś do Piotra, Pan dzisiaj kieruje to Słowo przez wielu swoich Aniołów, których posyła, aby oznajmić nam koniec niewoli...              WSTAŃ SZYBKO! 

Nie pozostawaj w więzieniu swoich nałogów!

Daj się wyzwolić z ciążących jak pęta śmiertelnych grzechów!

Wstań z poniżenia i hańby, w jaką popadłeś 
przez przywiązanie do zła!

         Anioł do Piotra dociera "trąceniem w bok"... a Twoją uwagę jak może zwrócić ten delikatny Boży Posłaniec we współczesnym rozwrzeszczanym i pełnym przepychania się świecie?

         Może już nie raz Cię Anioł "potrącał", a Ty Mu taką wiązkę posłałeś, 
że każdy inny szerokim łukiem by Ciebie omijał, aby powtórnie nie doleciało go takie potraktowanie...?

        A może jesteś już tak gruboskórny, 
że na takie "trącenia" stałeś się zupełnie odporny...?

Uważaj zatem, by Anioł Pana nie musiał używać bardziej drastycznej metody, 
bo nie kto inny będzie to bardzo boleśnie odczuwał na swojej skórze, 
ale właśnie TY.

Zauważ, co dzieje się na to polecenie Anioła...  
"równocześnie z rąk Piotra opadły kajdany"

Widzisz jaki ekspres???

Chcesz tego samego doświadczyć?

 A może już się przyzwyczaiłeś do swojej niewoli?

        Może wcale nie chcesz nic zmieniać w swoim małym świecie?....wśród towarzystwa, kumpli, uznania, jakie z tego tytułu dostajesz, znaczenia, które pozornie nadaje Ci wartość nawet we własnych oczach?
Jednak dzisiejsze Słowo bardzo wyraźnie zachęca: "Wstań szybko!"

Zdecyduj się! 

Nie rozważaj "za i przeciw", bo przegrasz z pokusą zanim cokolwiek zdążysz postanowić.
Po prostu; bądź zdecydowany na wolność w Panu!

Masz wątpliwości po co?

          Odpowiedź znajdujemy nieco dalej w tym samym czytaniu: "Wtedy Piotr przyszedł do siebie i rzekł: Teraz wiem na pewno, że Pan posłał swego anioła i wyrwał mnie z ręki Heroda i z tego wszystkiego, czego oczekiwali Żydzi" /Dz 12,11/

Dopiero wtedy BĘDZIESZ NAPRAWDĘ SOBĄ, jeśli opadną z Ciebie kajdany... 

Dopiero wtedy przejrzysz na oczy i zauważysz, że to jest prawdziwa wolność...

I będziesz jaśniej widział czego dokonał w Tobie Pan Jezus! Zobaczysz też z perspektywy człowieka wolnego tych wszystkich Herodów, którzy "wtrącali Cię" do tego więzienia grzechów i z chytrym uśmiechem "wkładali kajdany" na ręce.. Będzie Ci dane rozpoznać tych "Żydów", którzy czyhali na Twoją zgubę.

To jak? Dasz się namówić dziś Panu? 
Czy wolisz nadal gnić w swoim więzieniu...?

Jak się zdecydujesz, to śpiewaj razem z nami:  
"Aniele, Aniele! Niebieski Posłańcu.. Trzymaj mnie, trzymaj mnie w tańcu i w różańcu... 
Aniele, Aniele! Wysłanniku Boga, czuwaj bo, czuwaj bo niebezpieczna droga!"





niedziela, 26 maja 2013

Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie....


„Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, 
ten Mi jest bratem, siostrą i MATKĄ”  /Mt 12,50/

               
               Dzisiejsza Uroczystość Trójcy Świętej zbiega się w tym roku z Dniem Matki. I bardzo pięknie się składa, bo obydwa te Święta, na pozór całkowicie odmienne, mają ze sobą jednak wiele wspólnego... Cóż takiego, powiecie?
         Otóż właśnie   powyższy fragment biblijny pokazuje już pierwszą zależność; Jezus w odpowiedzi na informację, że na dworze czeka na Niego Jego rodzona Matka, zadaje trochę dziwne pytanie: 
„Któż jest moją matką?”
I nie czekając aż zapewne zdezorientowani słuchacze na nie cokolwiek odpowiedzą, wygłasza właśnie to zdanie:
„Kto pełni wolę Ojca mego…TEN MI JEST MATKĄ”.


     Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że Jezus ignoruje swoją Rodzicielkę takim postawieniem sprawy… 
Czyżby „niegrzeczny synek”…???, może ciśnie się nam na myśl najbardziej oględne stwierdzenie?
       Niektórym już nawet ulżyło, że skoro Panu Jezusowi takie rzeczy się przytrafiły, no to i moje ekscesy w stosunku do rodziców jakoś „ujdą w tłoku”?

Czy rzeczywiście Syn Boży „zawalił sprawę” i co najmniej nietaktownie zachował się, na dodatek publicznie wobec Maryi….?

        Gdy głębiej wnikniemy w powyższy tekst, okazuje się jednak, że żadne z tych podejrzeń absolutnie nie wchodzi w grę, wręcz odwrotnie, Jezus tym samym właśnie POCHWALA SWĄ MATKĘ ukazując Ją ludziom jako TĘ, z którą związany jest nie tylko przez fizyczne zrodzenie, ale głęboką DUCHOWĄ WIĘZIĄ, jaka powstaje dzięki posłuszeństwu woli Ojca.
        Maryja w ten sposób zostaje przedstawiona jako MATKA  w najpełniejszym tego słowa znaczeniu, nie tylko przez więzy krwi, ale także poprzez DUCHOWE ZRODZENIE, które tworzy niepowtarzalną relację serc ożywionych tym samym, najszlachetniejszym dążeniem.
I tu dochodzimy do sedna tejże relacji, a jest nią Duch Miłości, 
czyli DUCH ŚWIĘTY!!!
      Maryja tym samym niejako wpisuje się w życie samej Trójcy Świętej, czyli Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Zobaczmy co jeszcze kryje w sobie to jedno zdanie z Ewangelii?
Jezus nam oznajmia, że KAŻDY KTO PEŁNI WOLĘ OJCA 
staje się JEGO RODZINĄ…

      Nieraz słyszymy, że ktoś poszukuje swoich szlacheckich korzeni szperając w dostępnych archiwach. Tymczasem nawet jeśli wynalazłbyś genealogię sięgającą choćby i królewskich przodków, to czyż to odkrycie może się równać z tym, jakie ujawnia nam Jezus…? 
       Bóg Ci wyraźnie podaje instrukcję, jak możesz się znaleźć w JEGO RODZINIE i nabrać naprawdę królewskich manier…
  
    Bo „Królestwo Boże to nie sprawa tego, co się je i pije” - jak informuje nas Słowo zawarte w Liście do Rzymian – „ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym” /Rz 14,17/ 

„A kto w taki sposób służy Chrystusowi, ten podoba się Bogu i ma uznanie u ludzi” mówi dalej św. Paweł /Rz 14,18/

      Dlatego właśnie MATKA NAJŚWIĘTSZA najbardziej podoba się Panu Bogu i jest powszechnie czczona przez ludzi.

Chciałbyś zasłużyć na takie uznanie?
             Oddawaj się zatem pod Jej opiekę, a Ona nauczy Cię posłuszeństwa woli Ojca i umiejętnie wprowadzi 
w życie Trójcy Świętej.

P.S. Na koniec zwracam się do Mojej Kochanej Mamusi i do wszystkich Matek; 
życzę Wam takiego wyniesienia za wszelkie trudy ponoszone w trosce o swoje dzieci, abyście mogły na wieki uczestniczyć razem z Maryją 
w szczęściu Trójcy Świętej. 
Z wdzięcznością w sercu i modlitwą – s. Katarzyna

niedziela, 21 kwietnia 2013

"Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, 
a moje Mnie znają ... 
Życie moje oddaję za owce"
(J10,14-15)
                Niedziela Dobrego Pasterza rozpoczyna w Kościele tydzień modlitw
o powołania do kapłaństwa i życia konsekrowanego. W dobie powszechnego wręcz narzekania na Kościół (w domyśle oznacza to księży) może zrodzić się nam pytanie o zasadność takiego tygodnia, czy w ogóle modlitwy o powołania... No, bo jeżeli z tymi księżmi aż tak źle - idąc za głosem medialnych skandali -
to po co dodawać kolejne rozdziały do zła już i tak dostatecznie wielkiego?
Po co narażać tych młodych ludzi na to "powszechne zepsucie", o którym co chwila nam trąbią w ogólnie dostępnych środkach społecznej komunikacji?
Pan Jezus lojalnie uprzedzał swych Apostołów:  
"Jeżeli Mnie prześladowali, to i was prześladować będą" 
(J15,20)
 Czy nie macie wrażenia, że to w jakiś sposób dotyczy obecnej sytuacji hierarchicznego Kościoła?
      Nie jestem tu zwolenniczką przysłowiowego "zamiatania pod dywan" bolesnych spraw, które rzeczywiście obciążają poszczególnych kapłanów, czy osoby zakonne, ale powiedzmy sobie szczerze; czy pośród osób świeckich one się nie zdarzają? Przyznacie zapewne, że coraz częściej...

            A ja zawsze powtarzam swym uczniom, że jeśli koło ciebie kręci się jeden zły duch, to koło księdza pewnie z siedmiu. Bo jeśli uda się Szatanowi skusić osobę duchowną, to tak naprawdę przy tej okazji "ma z głowy" wielu tzw. "szarych obywateli", którzy już samym konsumowaniem sensacji nieźle nagrzeszą, nie mówiąc o jej następstwie, jakim powszechnie bywa zgorszenie wielu oraz upadek na duchu tych słabiej wierzących...
Warto więc sobie postawić  pytanie:

JAK CZĘSTO POLECAM W MODLITWIE KAPŁANÓW?

    Nawiasem mówiąc, robiłam już taki mini sondaż wśród uczniów gimnazjum w powyższym temacie i muszę przyznać, że nie wygląda to kolorowo... niestety...
           A Jezus do św. Faustyny mówił wyraźnie, że Jego wolą jest, aby z ufnością polecać Bożemu Miłosierdziu cały świat, a szczególnie modlić się za  
DWIE DROGOCENNE JEGO SERCU PERŁY, 
czyli DUSZE KAPŁANÓW I DUSZE ZAKONNE.

           Przypominają mi się tu święte słowa mojej Kochanej Babci, która zawsze żywo reagowała na krytykę któregokolwiek z duchownych. Jej pierwsze pytanie brzmiało: "A pomodliłeś się za niego?" Na słowa zaprzeczenia miała zawsze jednoznaczną odpowiedź: "to nie wolno ci nic złego mówić na księdza". 

           Wymagania w stosunku do duchowieństwa mamy dosyć pokaźne, ale zaangażowanie ze strony laikatu najczęściej mizerne. A zasada jest zwykle taka, że im ktoś mniej robi, tym więcej chce mieć do powiedzenia... 
           Myślę, że ten kolejny Tydzień staje się dobrą okazją do zrobienia sobie rachunku sumienia w tym względzie... I jeszcze jeden motyw do tej analizy  w najgłębszym sanktuarium człowieka: 

CZY MODLĘ SIĘ O POWOŁANIA DO WYŁĄCZNEJ SŁUŻBY BOGU?


    Papież Paweł VI powiedział kiedyś, że sprawa wystarczającej liczby kapłanów jest precyzyjnym znakiem żywotności wiary i miłości poszczególnych wspólnot parafialnych i diecezjalnych, jak również świadectwem zdrowia moralnego rodzin chrześcijańskich.  
Tam, gdzie rozkwitają liczne powołania kapłańskie i konsekrowane, tam żyje się wielkodusznie Ewangelią” 
(Paweł VI, Przesłanie radiowe, 11 kwietnia 1964 r.).
Tu właśnie widać kondycję danej wspólnoty Kościoła i tak naprawdę okazuje się jej żywotność i zdrowie moralne...
      Może w trwającym Roku Wiary warto odnowić, lub podjąć postanowienie wzmożonej troski o powołania i za powołanych, bo Chrystusowe wezwanie ciągle rozbrzmiewa:  
"Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. PROŚCIE WIĘC PANA ŻNIWA, żeby WYPRAWIŁ ROBOTNIKÓW NA SWOJE ŻNIWO" 
(Łk10,2)
          Warto też prosić Chrystusa, by wszyscy kapłani byli  
DOBRYMI PASTERZAMI 
a nie najemnikami, o których niestety wspomina też Ewangelia św. Jana.
          Papież Franciszek przypomniał niedawno, że największą szkodę wyrządza Kościołowi ten, kto daje anty świadectwo swej wiary i to dotyczy zarówno świeckich jak i duchownych.

Bądźmy więc WIELKODUSZNI również gdy chodzi o modlitwę w intencji ŚWIĘTOŚCI KAPŁANÓW I OSÓB KONSEKROWANYCH.

P.S. Będę wdzięczna, jeśli i o mnie wspomnicie w swoich modlitwach...  
-:)))))

wtorek, 26 marca 2013

wydanie specjalne TRIDUUM PASCHALNE

"Tak Bóg umiłował świat, 
że Syna swego Jednorodzonego dał,
 aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął, 
ale miał życie wieczne"                           (J3,16)

KOCHANI!!!
          Pan Bóg już "swoje zrobił", teraz "nasz ruch"... mój... i Twój...
Chodzi o to, aby skorzystać z darów wysłużonych nam poprzez wielkie wydarzenia zbawcze: MĘKĘ ŚMIERĆ I ZMARTWYCHWSTANIE CHRYSTUSA.
Nasz Ojciec Niebieski w swej pomysłowości "założył nam konto" w "Banku KK" (czyt. Kościoła katolickiego), na którym procentuje nasze zbawienie. -:))))))
TYLKO OD CIEBIE ZALEŻY, CZY ZECHCESZ  pobierać z tego konta niecodzienny kapitał...

A jak to zrobić?

          W bardzo prosty sposób; pójdź do kościoła w te WIELKIE DNI, poczynając od Wielkiego Czwartku, kiedy będziesz miał okazję podziękować za ustanowienie Eucharystii i kapłaństwa, poprzez Wielki Piątek, gdy cały Kościół w skupieniu przeżywa pamiątkę śmierci Jezusa na krzyżu, aż po wydarzenia wielkanocne, rozpoczynające się Wigilią Paschalną, a osiągające swój kulminacyjny punkt w Niedzielny Poranek na Mszy św. Rezurekcyjnej.
        
 Daj się przeprowadzić ze śmierci - do życia, 
z niewoli zła - do wolności w Panu. 

Jezus - Nowy Mojżesz to potrafi, tylko czeka na Twoją zgodę.

I  nie zapomnij "wpaść" do kościoła na adorację Jezusa w "ciemnicy"
(od Wielkiego Czwartku wieczorem poprzez cały Wielki Piątek),
a następnie w Grobie Pańskim
(od Wielkiego Piątku wieczorem poprzez Wielką Sobotę)

Te odwiedziny umęczonego i pogrzebanego Pana MOGĄ ZAWAŻYĆ O TWOJEJ WIECZNOŚCI!!!

A przede wszystkim, to taki zwykły gest wdzięczności Chrystusowi, za Jego poświęcenie aż po grób -

Z MIŁOŚCI DO CIEBIE I DO MNIE!!!

piątek, 22 marca 2013



                    To mówi Pan: "Oto mój Sługa, którego podtrzymuję. 
                            Wybrany mój, w którym mam upodobanie. 
                     Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął" (Iz 42, 1)

               Wprawdzie słowa tego proroctwa odnoszą się bezpośrednio do Jezusa, w którym wypełniły się w sposób doskonały, ale w kontekście wczorajszej uroczystości bierzmowania moich uczniów skojarzenia są jednoznaczne...
Wielu świadków tego wydarzenia patrzyło na osiemdziesięcioosobową grupę naszej młodzieży, która pochylała swe głowy przed biskupem Zbigniewem jak pokorny sługa. A niektórzy z dorosłych wzdychali: "żeby oni wszędzie tacy byli ... jak aniołki... aż miło popatrzeć..."
A co na to "moje aniołki"? 
                     Do jednego z nich na dzisiejszej katechezie mocniej dotarła prawda, "że Duch mój na Nim spoczął"...(Iz 42,1c)
 tak, że głośno wyraził zadziwienie wobec Bożej hojności: "to ja samego Ducha Świętego otrzymałem?"... i głęboko zadumał się nad tą rzeczywistością...
         Myślę, że niejednemu  z nas przydałaby się taka refleksja, bez względu na to, czy był bierzmowany, czy jeszcze nie. Pan mówi, ni mniej ni więcej, tylko dokładnie takie słowa: "Wybrany mój, w którym mam upodobanie". (Iz 42,1b)

Przyznaj się w duchu; identyfikujesz się z tymi określeniami? 

Czujesz się WYBRANY? 

Naprawdę wierzysz w to, że BÓG MA W TOBIE UPODOBANIE?

A może myślisz, że to "lekka przesada"?

Tak, rzeczywiście Bóg jak coś robi, to najczęściej "na maksa", a to oznacza, że również z tym wybraniem i upodobaniem "idzie na całość"...

I kto może dorównać Bogu w miłości??? 

                     Teraz, w okresie Wielkiego Postu mieliśmy okazję częściej spoglądać w kierunku krzyża, gdzie spotykamy widoczny dowód tej "Boskiej przesady" w miłowaniu człowieka - 

DO KOŃCA, DO ŚMIERCI, DO POHAŃBIENIA I UPOKORZENIA...

Czy jeszcze masz wątpliwości???????  
Ja - NIE!

JESTEŚMY WYBRANI I UMIŁOWANI:   TY.... - I JA.... zgodnie z tym, co napisał św. Paweł: "Jako wybrańcy Boży - święci i umiłowani obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość". (Kol 3,12)
                Jak widzicie, wybranie to nie tylko zaszczyt, ale i ZOBOWIĄZANIE..., które ma się wyrazić w wymienionych tu cnotach wobec tych, których nam Pan Bóg na co dzień "zadaje". Ale nie tylko zadaje, bo już na samym wstępie cytowanego proroctwa Izajasza otrzymujemy zapewnienie, że przede wszystkim PODTRZYMUJE
Jest tylko jeden problem: CZY TY W TO WIERZYSZ?
           Czy wierzysz w to, że Cię Pan podtrzymuje, czy może sam się szarpiesz od świtu do nocy (albo do świtu), zdany na własne słabnące siły i może nawet już nie masz kiedy pomyśleć, że Jezus obiecał wyraźnie:
 "Ja was pokrzepię" (Mt 11,28), no i ten werset z proroka Izajasza:  
"Oto mój Sługa, którego podtrzymuję." (Iz 42,1a)
           Może już czas najwyższy zamienić szemranie typu: "za jakie grzechy ja tak się morduję", na bardziej optymistyczną wersję, chociażby:  
"Wybrałem cię sobie, zanim cię utworzyłem w łonie matki" (Jr 1,5a)

 Poddaj się temu Słowu i UWIERZ zgodnie z tym, co napisano:  

"TO MÓWI PAN": "W TOBIE MAM UPODOBANIE" (Mk 1,11)